Wszystko zależy od ludzi ...
W dniu 6. stycznia br. w jednym z programów telewizyjnych znany dominikanin, biorąc udział w dyskusji na temat przywrócenia wolnego dnia w Święto Trzech Króli, stwierdził autorytatywnie, że my, Polacy, doświadczeni współczesną historią, nie potrafimy już świętować i nie potrafimy ze sobą rozmawiać.
Uważam, że sąd powyższy jest zbyt generalizujący; nie wiem, jak to bywa na salonach warszawskich czy krakowskich, ale wiem, że w naszym zakątku potrafimy świętować i rozmawiać.
W dniu 22 grudnia 2009 roku w restauracji "Myśliwska" miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu opłatkowym, które nie potwierdza pesymistycznej tezy wspomnianego dominikanina. Jestem daleka od popadania w panegiryczne tony, ale sprawiedliwie trzeba przyznać, że Stanisław Mazur, Przewodniczący Rady Powiatowej SLD w Janowie Lubelskim, urządził wieczór, który na pewno był ważnym wydarzeniem w życiu naszej lokalnej społeczności, bowiem w spotkaniu opłatkowym uczestniczyli przedstawiciele władz samorządowych: Zenon Sydor - Starosta Janowski, Krzysztof Kołtyś - Burmistrz Janowa Lubelskiego, wójtowie gmin: Andrzej Olech, Marek Piech, Jerzy Pietrzyk, Henryk Michałek, Przewodniczący Gminy Modliborzyce Piotr Rogoża, Przewodniczący Rady Miasta Kraśnik Tadeusz Członka, dyrektor szpitala Zbigniew Widomski, dyrektorzy różnych instytucji, znani prywatni przedsiębiorcy oraz członkowie SLD. Gościem honorowym był Jacek Czerniak - Przewodniczący Sejmiku Województwa Lubelskiego, a jednocześnie Przewodniczący Rady Wojewódzkiej SLD w Lublinie.
Pięknie udekorowana sala była pełna uśmiechniętych i serdecznie witających się gości. Ciepłe powitanie przez gospodarza wieczerzy, Stanisława Mazura, stworzyło uroczysty nastrój do dzielenia się opłatkiem, do składania życzeń świątecznych i noworocznych.
W myśl powiedzenia, że stół jednoczy ludzi, zaproszono nas staropolskim obyczajem do zajęcia miejsc przy stole zastawionym zgodnie z tradycją bożonarodzeniową. Nasze podniebienia rozkoszowały się smakami tradycyjnymi i regionalnymi. Menu było wyśmienite, spośród 12 wymaganych potraw wigilijnych najbardziej smakowite wydawały się pierogi z kapustą i grzybami, kasza gryczana z sosem grzybowym, a przede wszystkim kapusta z grochem, podana z ziemniakami w mundurkach.
Wspaniała uczta stała się okazją do wielu rozmów. Nastrój tego wieczoru sprawił, że wszechobecna na co dzień polityka zeszła na daleki plan. Przedstawiciele różnych opcji wspólnie świętowali zgodnie z obyczajem.
Potrafimy świętować i rozmawiać ze sobą, potrafimy kontynuować tradycję, która ocala nas w czasach dewaluacji wielu wartości, w czasach, kiedy brak nam często szacunku dla bliźnich, cierpliwości i elementarnej grzeczności. Potrafimy się spotkać, mimo różnicy poglądów i stanowisk, mimo wzajemnych urazów i pretensji.
Wszystko zależy od ludzi, od tych, którzy wykazują inicjatywę, szanują tradycję i proponują dialog, ale też od tych, którzy przyjmują zaproszenie i uczestniczą w spotkaniu, będąc otwartymi na rozmowę.
Wszystko zależy od ludzi, a więc od nas samych .
Ewa Garbacz; foto: Zbigniew Nita
